Koniec Amy Winehouse!

ImageDoprowadziła siebie do stanu, który uniemożliwia jej nawet mówienie!


ImageW piątek w Lizbonie 90 000 osób czekało, aż na scenie pojawi się Amy. Miał to być jej pierwszy duży koncert od listopada, kiedy to jej mąż trafił za kratki. Amy pojawiła się spóźniona 1,5 godziny. Wcześniej była na widzeniu u męża, na jej szyi widoczna była duża malinka.
Tłum był wściekły, "wybuczał" Amy. Winehouse próbowała się tłumaczyć, ale z jej gardła wydobywał się niezrozumiały skrzeczący bełkot. Przepraszała wszystkich za spóźnienie, usprawiedliwiała się chorym gardłem. Twierdziła, że da z siebie wszystko. Najwyraźniej dała, ale to "wszystko" okazało się niczym.
Amy najwyraźniej nie była trzeźwa. Podczas 55-minutowego koncertu popijała drinki, ssała cukierki na gardło, kilka razy upadał jej mikrofon. Kilka razy przerywała śpiewanie, aby pokrzyczeć na swój zespół. Z jej głosu nie pozostało nic. To, co wydobywało się z jej gardła, było przykre. Amy ledwo stała na nogach. Wydawała się nieprzytomna, ożywiała się tylko kiedy mówiła o swoim mężu. Gdyby nie chórek, który starał się nadrobić braki Amy, publiczność nie miałaby po co tracić czasu na tym koncercie.
Na jej ciele widoczne były świeże cięcia. Jej ręka była zabandażowana. Była to "pamiątka" bo imprezie z Pete'm Doherty. Podczas narkotykowo-alkoholowej libacji w domu Amy, wpadła ona na szybę i stąd zraniona ręka.
Rzecznik Amy po jej koncercie starał się znaleźć sensowne wytłumaczenie dla całej sytuacji. Podobno Amy czuła się onieśmielona przez tłum i stąd to zachowanie.

Aż trudno uwieżyć, że ta piękna kiedyś dziewczyna stoczyła się na same dno.

VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)

You must be logged in to post a comment.