,  

Żale i przechwałki sióstr Krupa w najnowszej „Vivie”

Byłaś piękna, a ja wyglądałam jak chłopiec

Obyście szybko nie zapomnieli najpiękniejszych sióstr w Polsce Marty i Joanny  Krupy, które  wystąpiły w sesji zdjęciowej do najnowszej Vivy. Panie przy okazji udzieliły obszernego wywiadu, w którym dowiadujemy się, że między siostrami jest 15 lat różnicy.

Cały wywiad jest utrzymany w formie rozmowy sióstr, zresztą jak zwykle. Dziewczyny opowiadają jak było im ciężko w dzieciństwie, jak jedna drugą musiały się opiekować. Dokładnie tak samo jak opowieści dziewczyn z Top Model.

Ja za to uczyłam się tańca, ale lekcje były drogie, a nam żyło się ciężko. Więc i tak musiałam zrezygnować- mówi Joanna.- (…)od zawsze chciałam być modelką i chodziłam do szkoły modelek. Nigdy jakoś wtedy sobie nie pogadałyśmy, czego chciałybyśmy od życia, właściwie żyłyśmy w dwóch różnych światach.

Jak wyjechali rodzice z Polski do USA.

Mama wyjechała do Ameryki, gdy miałam pięć lat. Były już tam jej siostra i matka, chciała mieszkać blisko nich. Ojciec przyjechał półtora roku później. Myślę, że mama chciała lepszego życia dla swojej rodziny, swoich dzieci. W Polsce była pielęgniarką, ojciec inżynierem. W Ameryce nadal pracował jako inżynier, a mama w fabryce robiła kubki dla McDonald’s.

Marta pochwaliła się jak pierwszy raz poszła do pracy .

Zaczęłam pracować, kiedy  miałam 14 lat. W takim salonie piękności, z fryzjerem, manikiurem . W tamtym czasie zupełnie nie wiedziałam, co mam robić w życiu. Co dzień modliłam się do Boga, żeby mi otworzył oczy i żebym się dowiedziała, gdzie jest moje miejsce. Czułam się samotna, ale lubiłam być sama. Bo kiedy byłyśmy we dwie, mama zawsze chwaliła siostrę: „Joanna to gwiazda, modelka, piękna, a ty się garbisz”. Nie byłam taka ładna jak Asia, chłopakom zaczęłam się podobać, dopiero gdy skończyłam 18 lat.

Tak zaczynała swoją pracę Joanna,nie mogła przecież być gorsza od siostry by nie wspomnieć.

Najpierw jako telefonistka, telemarketerka. Pracowałam od małego, żeby móc sobie kupić jakieś ciuchy, nie mogłam powiedzieć: „Mamo, daj mi kasę”, bo pieniędzy w domu nie było. Ojciec dopiero po półtora roku od przyjazdu do Ameryki dostał pracę, w której zresztą pracuje do dziś. Chciałam mamie pomóc, żeby zobaczyła, że umiem na siebie zarobić i żeby nie musiała się o mnie martwić. Gdyby nasi rodzice byli nie wiadomo jak bogaci, pewnie Marta i ja byłybyśmy inne, a tak ciężko pracujemy na to, co mamy i doceniamy to.

Więcej możecie przeczytać TUTAJ

 

 

VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)

You must be logged in to post a comment.