,  

Staszczyk się kaja!

 Muniek Staszczyk tłumaczy się ze swojego zachowania podczas koncertu w Pszowie.


Był tak pijany czy naćpany, że nie pamięta co się na prawdę stało. Jest mu bardzo wstyd. Muniek Staszczyk wydał oświadczenie w sprawie swojego zachowania na scenie.

Drodzy przyjaciele, wiem, że słowa niewiele tu zmienią… – chciałbym jednak bardzo, z całego serca, przeprosić wszystkich fanów i widzów niedawnego koncertu w Pszowie. Mój stan był skandaliczny, to nie podlega dyskusji, ale – choć jestem na scenie od 28 lat – nigdy jeszcze nic takiego mi się nie przydarzyło. Fani i koncerty, były i są, dla mnie i mojego zespołu, najważniejsze! Niezależnie od tego, czy gramy w Pszowie, czy w Nowym Jorku, nasz poziom zaangażowania jest taki sam – dajemy z siebie maksimum – zapewnia w oświadczeniu opublikowanym wczoraj na stronie oficjalnego fanklubu T.Love.

Współczuję wszystkim, którzy zmuszeni byli oglądać ten żenujący spektakl, w moim wykonaniu. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ponieważ faktycznie piłem alkohol, ale… mój organizm, po takiej dawce, jaka była, normalnie nie reaguje w ten sposób. Być może – choć nie mam na to dowodów, nikogo za rękę nie złapałem – coś nieprzewidzianego znalazło się w moim drinku.

Słabą ma głowę po jednym drinku! Faceci piją drinki?

Straciłem zupełnie kontrolę nad swoim organizmem – tłumaczy dalej. Straciłem również pamięć, która powróciła do mnie dopiero po kilku godzinach… Czuję się fatalnie – za przeproszeniem, jak gówno… Jeszcze raz, wszystkich bardzo proszę o wybaczenie, a szczególnie mieszkańców Pszowa i tych naszych fanów, którzy przyjechali specjalnie na koncert, z innych miejscowości. Przepraszam, z całego serca, również władze miasta, z Panem Burmistrzem na czele.

W DDTVN przeprosin ciąg dalszy.

Nie wybielam się – piłem, ale powiem szczerze, że… Nie wiem – zaczął zmieszany piosenkarz. Ludzie mają różne opinie. Podobno mówiłem do ludzi "cześć wieśniacy", ale ja nie pamiętam, co mówiłem. Menadżer mówi, że mówiłem "cześć lązacy". Nigdy czegoś takiego nie było… Ludzie gwizdali, sam bym gwizdał. Ja nie pamiętam tego, ludzie mi opowiadali. Liczę na przebaczenie. Nie chcą nas w Pszczowie widzieć, ale chciałbym się zrehabilitować. Nie mam odwagi wchodzić na portale internetowe, bo boję się przeczytać, co tam piszą.

Fajna reklama dzięki alkoholowi. Znowu ten alkohol. Trochę przypomina scenę z Iloną Felicjańską.

foto/Michał Pieściuk / newspix.pl

VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)

You must be logged in to post a comment.