Schejbal o mały włos nie straciła ciąży

Stosowano na niej mobbing!

Magda Schejbal niedawno zrezygnowała z pracy w Polsacie, gdzie grała główną bohaterkę w jednym z seriali stacji Szpilki na Giewoncie. Aktorka twierdzi, że kiedy zaszła w ciąże z drugim dzieckiem chciała odejść z serialu, producent jednak zapewniał, że zrobi wszystko by miała komfortowe warunki do pracy. Bardzo szybko jednak zapomniano o ciąży Magdy.

Sezon się opóźniał. Zdjęcia zaczęły się w drugiej połowie czerwca, a nie w połowie maja, jak było planowane. Musieliśmy nadrabiać. Zaczęła się gonitwa z czasem i zapomniano już o ciąży. Moje pierwsze zasłabnięcie na planie i wizytę w szpitalu zlekceważono. Alarmowałam, że nie jest dobrze, ale nikt mnie nie słuchał. Aż do momentu, kiedy po zdjęciach pojechałam prosto do lekarza i zostałam w szpitalu z zagrożoną ciążą. Byłam wymordowana po takiej pracy, bałam się, czy dzidzia będzie zdrowa. Groziło mi, że nie utrzymam tej ciąży. Lekarze nie chcieli mnie wypuścić i kazali leżeć z nogami do góry. Mój kochany lekarz powiedział mi po wszystkim, że to cud, że Anielka urodziła się cała i zdrowa. Gdy byłam w szpitalu nikt z produkcji do mnie nawet nie zadzwonił. Mimo że prosiłam, by Maciej Ślesicki, producent serialu, pojawił się w Zakopanem i porozmawiał ze mną o tym, co dalej. Jedyne wsparcie, jakie z tej strony miałam, to wizyta pani producent u lekarza – pytała, kiedy wreszcie wrócę do pracy. Wypisałam się więc na własne życzenie po siedmiu dniach, a po dziesięciu wróciłam do pracy. Mówiąc dosłownie – zaciskałam nogi i szłam do pracy. Z lękiem, że nie donoszę tej ciąży. Teraz słyszę, że kaprysiłam, bo między ujęciami prosiłam o krzesło, żeby sobie usiąść. A czy to coś dziwnego, że w siódmym miesiącu ciąży nie mogłam stać po 12 godzin w szpilkach? Chciałam zakładać buty na obcasie wyłącznie do ujęć. Teraz czytam, że byłam trudna we współpracy – powiedziała Magda w jednym z wywiadów.

Pokusiłabym się o definicję mobbingu, bo wszystko to, co dzieje się teraz i co się działo podczas pracy, miało tego znamiona. Próbowano mnie zastraszyć. Usłyszałam, że nigdzie już nie znajdę pracy, że jestem na czarnej liście osób, których producenci nie zatrudnią. Tak się zaczęło. Potem pieniądze przestały przychodzić, zbywano mnie, że jeszcze nie mogą mi zapłacić, a w końcu pan producent zdecydował, że część mojego honorarium w ogóle mi się nie należy. Na razie rozmawiamy przez prawników – zdradza Schejbal.

VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)

You must be logged in to post a comment.