Pierwsze zdjęcia córeczki Józefowicza i Urbańskiej

ImageJanusz Józefowicz i Natasza Urbańska długo ukrywali swoją nowo narodzoną córeczkę Kalinę, ale już sprzedali zdjęcia małej.


Właśnie zdjęcia maleństwa ukazały się w magazynie Viva. A sama natasza udzieliła przy okazji sesji zdjęciowej wywiadu magazynowi.

W walentynkowym numerze pisma cała rodzina widnieje na okładce.
Natasza i Janusz już nie mieszkają w willi pod Warszawą. Oboje zdecydowali się na szybki powrót do pracy. Mała ma swoją nianię , która ma również na imię Natasza.

Wywiad Nataszy zaczyna się wrażeniami z porodu.

Kiedy zaczęły się skurcze i pojechaliśmy razem do szpitala, byłam ciągle przekonana, że ten poród to nic takiego strasznego. Pocieszałam się w duchu: Natasza, jesteś taka wysportowana, masz wyćwiczone mięśnie, pójdzie jak po maśle. Weszłam do szpitala uśmiechnięta od ucha do ucha. Bolało, ale nie tak bardzo, można było wytrzymać. Była trzecia rano. Zaspane pielęgniarki popatrzyły na mnie spod oka i zapytały: A pani taka radosna na poród? I potem się zaczęło. Skurcze były coraz silniejsze. Lekarz chciał mi wbić igłę w kręgosłup, żeby mnie znieczulić, a ja z nerwów cała się trzęsłam. Nie mogłam powstrzymać tych drgawek i nigdy nie zapomnę tego uczucia, kiedy po raz pierwszy straciłam kontrolę nad swoim ciałem. Nie pomagały ani słowa otuchy lekarzy, ani pielęgniarki. I wtedy podszedł do mnie Janusz. amiącym się, przerywanym głosem poprosiłam go, żeby mi pomasował łydki. Potem spojrzałam na niego błagalnie i powiedziałam: Zrób coś. I wtedy Janusz zrobił rzecz niesamowitą. Masując mi nogi, zapytał najnormalniejszym na świecie tonem: Słuchaj, Natasza, zapomniałem cię zapytać, gdzie położyłaś jedzenie dla psa. Jak wrócę do domu, to przecież muszę nakarmić Polę, a ty miałaś jej coś przygotować. Byłam tak zdenerwowana, że w pierwszej chwili zupełnie nie spostrzegłam, że on to zrobił celowo. Zapomniałam o szpitalu i porodzie i zaczęłam mu tłumaczyć: Na górze w lodówce, na talerzu, leżą pokrojone kawałki kurczaka. Jak wrócisz, to daj jej to, tylko pamiętaj, nie za dużo. Mówiąc to, nagle zauważyłam, że już wcale się nie trzęsę, że się zupełnie uspokoiłam. I wtedy zrozumiałam, że tylko przy nim czuję się bezpiecznie i że muszę mieć go przy sobie cały czas.

Janusz był obecny w czasie porodu, choć nie było to w planach. Najpiękniejszą chwilą po porodzie, było to jak mogła wziąć pierwszy raz córkę na ręce.

Ale brak pracy daje we znaki.

Dzisiaj mam już pierwszą próbę. I nie mogę się już tego doczekać. Brakuje mi rozgardiaszu teatralnego, ćwiczeń, tańca. Teraz już wiem, że miałabym depresję, gdybym nie mogła wrócić do teatru. Już nawet wieczorami zaczęłam ćwiczyć brzuszki, żeby szybko wrócić do formy.

Urbańska mówi, że gdy będzie pracować i spełniać się zawodowo, jej córeczka będzie szczęśliwsza.

Czuję, że wtedy mała będzie szczęśliwsza. Bo kiedy wracam z teatru po kilku godzinach, to mam dla niej więcej cierpliwości, nie jestem zmęczona jej płaczem. I ona wtedy też to czuje.

Chciałabym nagrać wspaniałą płytę. I żeby Kalinka słuchając jej za kilka lat, mogła powiedzieć, że jest ze mnie dumna.





VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)

You must be logged in to post a comment.