O mało nie przyłożyła paparati w twarz!

 Nie dają jej żyć, ale dzięki nim ma najlepiej strzeżone auto w kraju.

Kapif


Anna Mucha ostatnio z mamą wzięła udział w pogrzebie bardzo bliskiej osoby. Nawet na bardzo rodzinnych uroczystościach paparazzi nie dają jej spokoju. Aktorka była wściekła. O swoich przygodach z upierdliwymi fotografami opowiedziała w Twoim Stylu.

Niedawno byłam z mamą na pogrzebie bliskiej osoby. W kaplicy siedziałyśmy w ławce obok siebie. Odwróciłam się i zobaczyłam paparata za plecami. Podeszłam, powiedziałam: " Proszę, wyjdź stąd. Nie rób mi tego". Wróciłam do ławki i totalnie się popłakałam. Paparat wyszedł. Potem idąc w kondukcie, zobaczyłam, że gania między grobami z aparatem. Mężczyźni z rodziny próbowali mnie zasłonić – zrobili kordon. Przeprosiłam rodzinę, wyszłam. On dogonił mnie i mówi: "Aniu nie płacz". I zapytał, co mu dam w zamian, jeśli nie opublikuje zdjęć. Gdyby nie to, że był pogrzeb, dostałby w twarz. Ale na co dzień mój związek z paparatami jest słodko-gorzki, dzięki nim mam na przykład najlepiej strzeżone auto w kraju.

No cóż, ile kasy zaoszczędzi na ochronie! Jak myślicie, czy paparazzi powinni uszanować pewne zdarzenia prywatne gwiazd?

Odwiedź nas na Facebooku- Zostań fanem Gadulek.pl

VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)

You must be logged in to post a comment.