,  

Kłótnia u Marcinkiewiczów

ImageKazz Marcinkiewicz jest zmęczony tempem jaki mu narzuciła młoda żona Isabel. Doszło do awantury na oczach innych ludzi.


Co było miłe już się skończyło, Kazimierz Marcinkiewicz nie nadąża za słabościami swojej młodej żonki Izabeli Marcinkiewicz.

Isabel to osoba, która lubi być co dzień w innym miejscu na ziemi. Każda noc niemal spędzona w klubach na potańcówkach zmęczyła już Kazza. Co się w efekcie stało?

Po wzajemnych kłótniach i żalach, były premier zostawił zostawił swoją żonę na samym środku ulicy...
– donosi Fakt.

Bo w duszy Isabel ciągle gości taniec a tym bardziej, że mamy czas karnawału. Ale wiadomo nie od dziś , że jej nie potrzeba nawet takiego tanecznego  okresu by się świetnie bawić. Kaz nie wytrzymuje już takiego tempa. Przed pójściem do klubu Isabel napisała na swopim blogu:

Nic nie ma sensu, jeśli nie angażuje naszego ciała i umysłu. Przygoda spotyka nas wtedy, gdy się w nią rzucimy.
Długo nie trzeba było czekać jak już pląsała po parkiecie. Jak się skończyła ta potańcówka?

Zamiast rzucić się do tańca, młodzi stażem małżonkowie najpierw stali przy stoliku i leniwie rozmawiali. A gdy wreszcie ruszyli na parkiet, zamiast się bawić, tylko się sprzeczali. Obrażona Isabel w końcu stanęła pod ścianą i wlepiła wzrok w sufit. Wyraźnie załamany Marcinkiewicz stał kilka metrów dalej, jakby nie wiedział, co ma zrobić. Chwilę potem w milczeniu wzięli swoje płaszcze i wyszli z klubu – donosi tabloid.

Wyszli z klubu na mrozie dalej wrzało między nimi. Kazimierz w końcu się zdenerwował i zostawił swoją żonę na środku ulicy. Ona próbowała coś zrobić.

Kazik, uspokój się!
– wołała. On zdenerwowany, krzyczał na swoją Isabel mówiąc : Jestem już zmęczony!

Sytuacje od razu ocienił znany seksuolog Lew Starowicz.

To, że młoda, ładna dziewczyna postanowiła związać się ze starszym, wyłysiałym mężczyzną potwierdza tylko prawo dziobania – tłumaczy prof. Zbigniew Lew-Starowicz. – Prawo dziobania, to nic innego jak reguły rządzące zwierzętami. Lepszy jest ten, kto potrafi zapewnić poczucie bezpieczeństwa oraz ten kto przewodniczy w stadzie. Afrodyzjak władzy najsilniej działa na kobiety – tłumaczy profesor.

W tym stadzie zaczyna się źle dziać i na pewno nie pomaga już gruby portfel podstarzałego małżonka.


Foto 1
Foto 2

VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)

1 osoba skomentowała artykuł: Kłótnia u Marcinkiewiczów

  • Anna

    Uwazam ,ze to nic ciekawego .Należalo sie spodziewać takich reakcji . To wyjątek ,gdy roznica wieku nie przeszkadza w dobrych ukladach w malżenstwie.Choć w Polsce jest takich sporo i tworzą idealną pare.
    Ojca brat przed laty wział 24 lata młodszą zonę i do dziś są wspanialą para.. On miał 42 ,ona 18 lat.. Maja czworo dzieci ,, ileś wnukow i 17 prawnukow…Dziś wuj ma 100lat, ciocia 76 . Byliśmy na 100-leciu…To wspaniale na to patrzeć,,,Ale nie można cale życie tańczyć….To puste,,,

You must be logged in to post a comment.