Dzień bez futra czyli kłamstwa o ekologii.

Fotoszok.pl

Idą na pierwszy ogień, ponieważ są młodzi i chcą wyróżnić się poprzez przynależność do jakiejś ekologicznej organizacji zwanej np. „Viva” czy „Otwarte klatki”. Na początek trochę terminologii. Ekologią nazywamy naukę zajmującą się relacjami między organizmami a środowiskiem, a nie jest to, jak nam się wmawia, to samo, co ochrona środowiska!!! Nauka zajmująca się tym drugim nosi miano sozologii. Uprzejmie proszę o zwrócenie na to uwagi – jeśli już o czymś mówimy, to wypadałoby wiedzieć o czym. 
Na koniec drobna refleksja. „Zieloni” są specyficzną grupą społeczną – z zapałem godnym lepszej sprawy wypowiadają się w kwestiach, których często nie rozumieją i przez to wprowadzają innych w błąd lub doskonale rozumieją i świadomie kłamią, aby osiągnąć własne cele. Na to nałożyć należy jeszcze inną właściwość 
– mianowicie fanatyzm (na szczęście nie powszechny), który występuje w różnym natężeniu. 
Najgorszy jest wtedy, gdy zupełnie wywraca hierarchię wartości. 

Są gotowi biegać prawie nago po ulicach polskich miast, nawet pod koniec listopada. Nie wiedzą, że organizacje, które ich zrzeszają zarabiają grube miliony na własnych fundacjach ekologicznych. Nie wiedzą,

że poprzez udział w paradach i zbieranie podpisów wpływają na ważne decyzje legislacyjne i gospodarcze w Polsce. Zdarza się, że studenci pochodzący ze wsi podpisują się pod ustawami, które zamykają miejsca pracy dla ich własnych rodzin. Kilka lat temu straciliśmy w polskim rolnictwie fermy przemysłowe gęsi. Organizacje prozwierzęce były w euforii, ale ich działalność nie zmniejszyła tuczu gęsi w Europie. Rynek utracony przez Polskę przejęły inne kraje. Podobnie było z polskim rybołówstwem oraz ubojem rytualnym. Polska traci

a Europa zachodnia przejmuje kolejno nasze branże rolnicze. Obecnie silne grupy aktywistów prozwierzęcych atakują hodowlę karpia, zwierząt futerkowych czy drobiu. W przypadku hodowców zwierząt futerkowych, pracę może stracić ponad 50 tysięcy osób. Są to często jedyni żywiciele rodziny. Niestety, „ekolodzy” nie wiedzą, jak zrekompensować rolnikom utratę pracy. Pewne jest tylko to, że jakieś inne państwo europejskie przejmie kolejną polską branżę rolniczą. A „zieloni” będą walczyć kolejno z polską hodowlą trzody chlewnej, bydła 

czy drobiu. Wystarczy tylko rozpropagować dzień bez… i protestować, manifestować lub kręcić odpowiednio spreparowane filmy szkalujące polskie rolnictwo. Wszystko w ramach ekologii.
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)

Comments are closed.