,  

Adamek nie zasługuje na Sosnowskiego

ImageNie milkną echa pojedynku Tomasza Adamka z Jasonem Estradą. 
Amerykańscy fachowcy bardzo krytycznie ocenili występ Polaka.  Twierdzą, że w takiej formie nie da rady w kwietniu Chrisowi Arreoli.  To prawda. W takiej dyspozycji "Góral" miałby także ogromne kłopoty z  wytrzymaniem 12 rund w ringu z Albertem Sosnowskim.


Adamek, pytany nie tak dawno o ewentualną walkę z "Dragonem", wyjaśnił  że mierzy wyżej niż Sosnowski i jego mistrzostwo Europy. Po tym, co  pokazał w rywalizacji z Estradą, trudno jednak traktować poważnie  podobne przechwałki. "Smok", choćby w przeciętnej formie z pojedynku z  Paolo Vidozem, rozprawiłby się nie tylko z Adamkiem, ale także z jego  ostatnim przeciwnikiem.

Sosnowskiemu dobrze układały się dotychczas pojedynki z zawodnikami,  którzy podobnie jak Adamek, przeskakiwali do wagi ciężkiej z kategorii  junior ciężkiej. Bardzo ceniony Steve Herelius, były mistrz świata  Orlin Norris czy szybki i nieobliczalny Lawrence Tauasa nie byli w 
stanie dorównać "Dragonowi". Pokonał ich w bardzo dobrym stylu, po  trudnych pojedynkach. A przecież od czasu, gdy z nimi walczył, zrobił  duże postępy. Adamek natomiast im większej nabiera wagi, tym staje się  wolniejszy. Co było bardzo widoczne w nocy z soboty na niedzielę.

– Dla mnie wielkim zaszczytem jest to, że po tylu różnych perypetiach  zostałem mistrzem Europy – opowiada Sosnowski. – Teraz mam możliwość  walki z Audleyem Harrisonem i to dla mnie także wyróżnienie. Choć nie  czuję przed rywalem respektu i zamierzam obronić mistrzowski pas.  Widziałem pojedynek Adamka z Estradą. Nie zachwycił mnie. Gdybym Tomek  był moim rywalem w walce o mistrzostwo Europy, nie martwiłbym się o  jej wynik. I nie mówię tego dlatego, że nie szanuję "Górala". Wiem  tylko na co mnie stać i zorientowałem się, na co stać w tym momencie  Tomka. Jest w słabej dyspozycji – dodaje Sosnowski.

"Dragon" wie, co mówi. Pojedynki z przeciwnikami pokroju Adamka  nie  mają dla niego teraz większego sensu. Oponenci w stylu bijącego bardzo  lekko i nie nokautującego adwersarzy Estrady, którego rekord został  zbudowany na zwycięstwach nad  marnymi rywalami, czy Chrisa Arreoli,  który poza stworzeniem szansy zarobienia dużych pieniędzy, żadnej 
wartości do kariery nie wnosi, byliby dla Sosnowskiego dyskredytujący.  Wszak po triumfie nad Harrisonem czekają na niego albo Aleksander  Dimitrenko, albo David Haye. A kto czeka na Adamka? Bracia Kliczko  może? Wolne żarty.

VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)

You must be logged in to post a comment.