|
Adamek nie zasługuje na Sosnowskiego |
Plotki z kraju - 09.02.2010.
Nie milkną echa pojedynku Tomasza Adamka z Jasonem Estradą.
Amerykańscy fachowcy bardzo krytycznie ocenili występ Polaka. Twierdzą, że w takiej formie nie da rady w kwietniu Chrisowi Arreoli. To prawda. W takiej dyspozycji "Góral" miałby także ogromne kłopoty z wytrzymaniem 12 rund w ringu z Albertem Sosnowskim.
|
|
Adamek, pytany nie tak dawno o ewentualną walkę z "Dragonem", wyjaśnił że mierzy wyżej niż Sosnowski i jego mistrzostwo Europy. Po tym, co pokazał w rywalizacji z Estradą, trudno jednak traktować poważnie podobne przechwałki. "Smok", choćby w przeciętnej formie z pojedynku z Paolo Vidozem, rozprawiłby się nie tylko z Adamkiem, ale także z jego ostatnim przeciwnikiem.
Sosnowskiemu dobrze układały się dotychczas pojedynki z zawodnikami, którzy podobnie jak Adamek, przeskakiwali do wagi ciężkiej z kategorii junior ciężkiej. Bardzo ceniony Steve Herelius, były mistrz świata Orlin Norris czy szybki i nieobliczalny Lawrence Tauasa nie byli w
stanie dorównać "Dragonowi". Pokonał ich w bardzo dobrym stylu, po trudnych pojedynkach. A przecież od czasu, gdy z nimi walczył, zrobił duże postępy. Adamek natomiast im większej nabiera wagi, tym staje się wolniejszy. Co było bardzo widoczne w nocy z soboty na niedzielę.
- Dla mnie wielkim zaszczytem jest to, że po tylu różnych perypetiach zostałem mistrzem Europy – opowiada Sosnowski. - Teraz mam możliwość walki z Audleyem Harrisonem i to dla mnie także wyróżnienie. Choć nie czuję przed rywalem respektu i zamierzam obronić mistrzowski pas. Widziałem pojedynek Adamka z Estradą. Nie zachwycił mnie. Gdybym Tomek był moim rywalem w walce o mistrzostwo Europy, nie martwiłbym się o jej wynik. I nie mówię tego dlatego, że nie szanuję "Górala". Wiem tylko na co mnie stać i zorientowałem się, na co stać w tym momencie Tomka. Jest w słabej dyspozycji – dodaje Sosnowski.
"Dragon" wie, co mówi. Pojedynki z przeciwnikami pokroju Adamka nie mają dla niego teraz większego sensu. Oponenci w stylu bijącego bardzo lekko i nie nokautującego adwersarzy Estrady, którego rekord został zbudowany na zwycięstwach nad marnymi rywalami, czy Chrisa Arreoli, który poza stworzeniem szansy zarobienia dużych pieniędzy, żadnej
wartości do kariery nie wnosi, byliby dla Sosnowskiego dyskredytujący. Wszak po triumfie nad Harrisonem czekają na niego albo Aleksander Dimitrenko, albo David Haye. A kto czeka na Adamka? Bracia Kliczko może? Wolne żarty.
ADM
|
|
|
 Tagi: albert sosnowski, tomasz adamek, |