Sławek Stawarczyk – wschodząca gwiazda mediów…

ImageSławek Stawarczyk, autor książki „lub, czyli jak nie wtopić“, to przykład murowanego kandydata na celebrytę.






ImageJak sobie wyobrażasz pisarza? Z brodą, spokojnego jegomościa, który spuszcza się na papier w ogródku od 7.45? Starzec, mędrzec, filozof?

Sławek prowadzi salon fryzjerski. Nic wielkiego, dobry fryzjer, zawsze komplet klientów, znajomi i przyjaciele zapełniający centralne miejsce w pomieszczeniu – stół. Pełen życia i humoru, młody, za mało lat jak na pisarza, taki okrągły dzieciak. Kolorowo ubrany, z kukuryku na głowie. Idealnie wypielęgnowana cera i lekki zarost. Do tego jak nie kolorowe gacie wystające z nad spodni, to różowy podkoszulek, z przekazem „born too be rich!“.

Kolorowy, żywiołowy, idealna propozycja dla siostry Jolatny Rutowicz, intelektualistki rodzinnej.

Jest pogodnym człowiekiem, żart goni anegdotę, która goni żart. Jest jak sam twierdzi zazwyczaj miły, tylko czasami szczery, chociaż zawsze mówi to samo. I tu pada przykład: Mówię „jak ładnie wyglądasz, do lustra“ czternaście razy mówiłem to do klientki – wtedy byłem miły, potem powiedziałem to piętnasty raz, do siebie, to samo, a byłem szczery…

Albo jego kartki przetworzone z celulozy filozoficznego drzewa: Najładniejszy jestem ja, potem… długo nikt, potem, może Ty… a potem reszta tego zjebanego świata.

Na święta projektuje kartki, kontrowersyjne i ocierające się o kicz, na wizytówkach, jego twarz.

Studiował kilka ładnych lat, nic nie skończył. Twierdzi, że nie miał czasu, za wolno dyktowali notatki na wykładach, a on nie miał czasu, spieszył się do życia. Z liceum plastycznego go wyrzucili, był projektantem w drukarniach i agencjach reklamowych, pomagał projektować biura, zarządzał dużą siecią sklepów, zdarzyło mu się nawet promować aromaty.

Prostolinijny, w związku z kryzysem, po prostu prosi lojalnych klientów, żeby przyszli drugi raz w tym samym miesiącu, bo zbiera na Egipt…

A jaka jest książka? To poradnik ślubny, czyli dla wszystkich osób przed ślubem, do których według autora zaliczają się panny, kawalerowie, geje, trans oraz co druga z mężatek i co drugi z żonatych, bo połowa małżeństw się rozpadnie, tylko nikt nie wie, które…

Dużo humoru, autor w sukni ślubnej w autentycznej sesji na okładce, której to historii poświęcił rozdział w środku. Dedykacja dla wieloletniego partnera wewnątrz.

 – To dlatego, że już jestem Poznaniakiem – twierdzi pochodzący ze Szczecina Sławek. – Po prostu taniej było dać Michałowi dedykację na Boże Narodzenie, niż coś kupić (śmiech)…

 Przed każdym rozdziałem i na koniec ostry dowcip w temacie małżeńsko-ślubnym, w treści anegdoty, opowieści i dowcipy, wskazujące na niesamowity dystans do siebie autora, który pisze równie śmiesznie, jak Mark Twain, z tą różnicą, że jeszcze żyje…

VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)

You must be logged in to post a comment.